Kiedy przyszliśmy kolejnego dnia rano, zastaliśmy elfa siedzącego na naszym dozowniku pigmentów
z miną eksperta od kolorów 
Trzymał w ręku kubek pigmentu i z dumą ogłosił, że właśnie pracuje nad nową, rewolucyjną barwą:
„Elfowa eksplozja koloru”
– podobno ma lekko błyszczeć
i „wywoływać śmiech na ścianach” 
Zanim zdążyliśmy zareagować, próbował dodać do mieszanki dwie krople „magii
świątecznej
”, trzy krople „powietrza
z Laponii” i odrobinę brokatu
… który oczywiście rozsypał na pół sklepu 
Mieszalnik
się kręci, elf tańczy dookoła, a my próbujemy nadążyć za jego kreatywnymi pomysłami. Jeśli tak dalej pójdzie, wprowadzimy do oferty zupełnie nową linię kolorów: „Psotne pastelki” 
Nasz mały rozrabiaka
postanowił koniecznie dostać się do półki z wałkami i pędzlami
Zamiast użyć drabiny
jak normalny… elf…
urządził sobie wspinaczkę ekstremalną: ustawił wiadra
i puszki z farbami
, jedno na drugim, tworząc z nich prawdziwą wieżę „Babel Kolorów”. W efekcie końcowym zobaczyliśmy elfa stojącego na samym czubku tej jego konstrukcji, dumnie wyciągającego rękę po pędzel i mówiącego: „To innowacyjna metoda logistyczna”! 
Wieża chwiała się jak jelonek
na lodzie
, elf wyglądał jak zdobywca Mount
Everest, a my tylko trzymaliśmy oddech, żeby nie kichnąć i nie zdmuchnąć
całej budowli 
Następnie nasz elf postanowił zostać „specjalistą od kreatywnego wycinania”. Niestety, jako materiał treningowy wybrał…
katalogi z próbkami farb i tynków dekoracyjnych!
Kiedy weszliśmy, zobaczyliśmy go siedzącego w środku stosu kolorowych skrawków, machającego nożyczkami
. Katalogi wyglądały jak po spotkaniu z tropikalnym tornado
– wszędzie leżały pocięte próbki, a elf sortował je w kupki:
„To będzie mozaika!”
„To układam na choinkę!”
„A z tego zrobię modne elfie kolczyki!”
Nie wiedzieliśmy, czy się śmiać
, czy płakać
… ale jedno jest pewne: elf+ katalog = dramat wizualny
, komedia sytuacyjna
i abstrakcja artystyczna
w jednym!

Nieco później znaleźliśmy elfa… przyklejonego taśmą malarską do wiadra
z farbą
. Tak, dobrze czytacie!
Wisiał tak sobie, machając nóżkami
Podobno chciał „sprawdzić jakość taśmy”, ale coś nam mówi, że test wymknął się spod kontroli. A może to jego nowy wynalazek? Twierdzi, że stworzył „mobilny pojazd elfiej kreatywności”, bo jak się przykleisz do wiadra, to zawsze masz farbę pod ręką. 
No cóż – jedno jest pewne:
Taśma malarska – 1
Elf Psotnik – 0

Kolejnym razem zobaczyliśmy scenę, która powinna trafić prosto do reklamy jakiegoś luksusowego SPA 


. Nasz elf w ramach odpoczynku od wszelkich psot postanowił urządzić sobie małe wellness… w kuwecie do farb! 

Siedzi tam jak król
relaksu:
z ręcznikiem na głowie,
otoczony kosmetykami,
i z pianą, która wygląda, jakby ukradł ją z działu akcesoriów 
Kuweta wygląda jak jacuzzi XXL, elf udaje, że jest w luksusowym kurorcie, a my zastanawiamy się, czy przypadkiem nie podgrzewa
wody
farelką…
i czy nie zacznie domagać się masażu wałkiem! 

Nasz Elf Psotnik
postanowił w końcu odłożyć wałek, taśmę malarską i wszystkie swoje szalone pomysły
Spakował czapkę
, otrzepał się z pigmentów
, poskładał ręcznik
(podobno nadal pachnie spa
) i… czule się z nami żegna 
A to dlatego, że przyjechała po niego cała elfia rodzina


Mama poprawiła mu czapkę, tata zerknął podejrzliwie na pocięte katalogi, a reszta tylko uśmiechała się porozumiewawczo… bo wiedzą, że „on tak ma”. 

Nasz elf
na pożegnanie pomachał nam małą rączką i powiedział:
„Dziękuję za kolory, śmiech i cierpliwość… resztę psot zostawiam na przyszły rok!” 
Zostawił po sobie uśmiechy
, wspomnienia i delikatną pustkę między puszkami z farbami
. Mamy nadzieję, że zobaczymy się z nim znów w przyszłym roku – bo bez elfich psot nasz sklep jest zbyt…uporządkowany 
A my życzymy mu świątecznej magii
, odwagi, jeszcze więcej radości
i dajemy w kieszeń na drogę mnóstwo ciepłych uścisków 